ODPOCZYNEK INDIANINA
Plus minus gdzieś za lat dwadzieścia
Gdy znowu zejdzie się gromadka,
To każdy z Was, chociażby nie chciał,
Będzie mniej więcej w moich latkach.
Wspomnicie "Satyrykon" młody,
Czas pięknych zabaw i utarczek
I łzy Wam spłyną na jagody
Pokryte siecią mądrych zmarszczek.
Będzie to widok budujący,
Wszędzie siwizna przy łysinie:
Czeczot czcigodny acz trzeszczący
Przy cnym, nieczynnym ciut Lutczynie,
Kapusta - tłusty kawał ciała,
Jura nie jurny, bo zramolał,
Ewa Grzymała co zgrzybiała
Oraz Polański, co się polał.
Ktoś czasem pierdnie, gdzieś coś pęknie,
Jujka po dójce się pogmyrze,
- Jej Bohu! - Bohdanowicz jęknie,
Trzy prawosławne kreśląc krzyże.
Ja zaś bezwładny w łóżku leżę,
Wódka nie nęci mnie, ni tarło,
Bo ciągle myślę o Fillerze:
- A to się chłopu młodo zmarło!
